kategorie notek: wszystkie :: zapiski :: podróże :: pasje :: przemyślenia :: humor :: cudze
Mt Fremont hike..
20.07.2010; 21:57
w ten weekend ponownie uderzyliśmy w góry i zrobiliśmy Mount Fremont trail w Mt Rainier NP. duża zmienność terenu: od lasów, przez śniegi, po księżycowy krajobraz wulkanicznej lawy. najwyższy punkt -- 2194 metry, a obok niego budka parkowych rangersów. z tego miejsca podobno widać już Seattle, ale tam, na dole, jak zwykle mnóstwo chmur. druga połowa lipca, a spora część trasy przykryta jest jeszcze lodem. nakręciłem film, wrzucę niebawem, na razie w większości zrobione i obrobione przez Agatę fotki:
















































kategoria: podróże link bezpośredni
uliczne szachy..
17.07.2010; 02:07
pewnie mój kumpel Crio się ucieszy -- w Seattle, na Westlake Square, dokładnie naprzeciw budynku NCsoft-u rozłożono uliczne szachy. czasem na lunchu uda mi się dopchać do szachownicy i ogolić kilku miejscowych kelnerów. do wczoraj na 6 rozegranych partii wygrałem .. wszystkie 6. dzisiaj poniosłem pierwszą porażkę -- przy słońcu, w 30 stopniach na dworze zlał mnie operator masywnego dźwigu Portu Seattle. jak spaść to z wysokiego konia.. tzn. miałem wygraną, bo zbiłem mu królówkę, ale jakoś tak mnie słońce zagrzało i sparaliżował tłum gapiów, że przegrałem..
śmiesznie było kilka dni temu. ogrywam wytatuowanego kolesia niemiłosiernie, a ten się mnie pyta skąd pochodzę. odpowiadam, a ten mi na to, że ja w Seattle to dopiero od kilku dni. pochodzę z Juneau na Alasce, ale dopiero teraz wypuścili mnie z więzienia. więc gram tu sobie w szachy..


w tle budynek mojej firmy:



śmiesznie było kilka dni temu. ogrywam wytatuowanego kolesia niemiłosiernie, a ten się mnie pyta skąd pochodzę. odpowiadam, a ten mi na to, że ja w Seattle to dopiero od kilku dni. pochodzę z Juneau na Alasce, ale dopiero teraz wypuścili mnie z więzienia. więc gram tu sobie w szachy..
w tle budynek mojej firmy:

kategoria: zapiski link bezpośredni
Zmierzch w Forks..
16.07.2010; 01:49
przemierzając Półwysep Olimpijski zahaczyliśmy o Port Angeles i o Forks -- dwa miasteczka w których toczy się akcja powieści Stephenie Meyer. jej saga Zmierzch jest na topie, bije rekordy popularności, pod jej wpływem zmienia się młodzieżowa kultura, nastolatki wzdychają, ale .. ja się nie wypowiem -- nie znam, nie czytałem. wniebowzięta jest natomiast Agata, bardziej powieścią, niż filmami.. w samym Forks niewiele się dzieje -- do niedawna znane było tylko z faktu, że jest to najbardziej deszczowe miasteczko w kontynentalnej części Stanów. jednak od 2005 roku każdego dnia zjawia się tu zgraja fanów powieści, dzięki czemu miasteczko się rozwinęło, a turystom pokazuje się miejsca znane do tej pory tylko z fikcji Stephenie. podobał mi się samochód Belli, samej Belli nie spotkałem. wampirów też nie..






kategoria: podróże link bezpośredni
o plażach Pacyfiku słów kilka..
14.07.2010; 01:31
nasz pierwszy kontakt z oceanem w stanie Waszyngton nastąpił późnym popołudniem. nasz namiot rozbiliśmy kilkaset
metrów od plaży, na campingu Mora, a gdy pojawiliśmy się nad wodą
słońce chyliło się już ku zachodowi. aby dostać się na plażę Rialto należy przedrzeć się przez kilka spiętrzonych
metrów wyrzuconych tu przez ocean pni drzew. drewniane kłody regularnie, co wiosnę, spływają tu z bliższych lub
dalszych pasm górskich porywane siłą wartkich rzek. przez lata tworzy się z tego całkiem spora bariera -- unikalny
wytwór wysokich, skutych lodem i pokrytych wysokim iglastym lasem gór i bliskiego oceanu.. malownicze, trochę
przypominające gigantyczną rozgrywkę w bierki, składowisko..
mimo swojej surowości, wiatru i zimnej wody wybrzeże sprawia przyjemne wrażenie. może nie jest to to specyficzne uczucie, które odczuwamy nad naszym rodzimym Bałtykiem (bo nie ma tu smażalni, papierowych talerzy i tłustych frytek. a ponadto tego cudownego piasku, zapachu morza i kiczowatych pamiątek), ale z pewnością jest tu jakiś inny rodzaj wyjątkowości. wieczorami kręci się tu całkiem sporo ludzi -- część z nich spaceruje (co z uwagi na niewielkie kamienie wcale nie jest odpoczynkiem), inni rozpalają ogniska, czy odpoczywają w zachodzącym słońcu. jakaś para rozbija namiot i zamierza tu spędzić noc -- nie jest to do końca legalne, ale kto ich tam na takim pustkowiu znajdzie.. wieje wiatr, non stop, czasem chce urwać głowę..
drugą plażą przy której się zatrzymujemy jest Ruby Beach. miejsce to znane jest ze swoich kolumn -- geologicznych pozostałości brzegu, który cofając się, od milionów lat toczy niekończącą się walkę z oceanem. to stąd pochodzi większość wrzuconych w poprzedniej notce fotek. jesteśmy tu w czasie odpływu -- plaża jest szeroka, piaszczysta, a ocean odsłania mnóstwo wyrzuconych tu z głębin roślin. wystające z piasku kolumny, a nawet całe, porośnięte drzewami kilkusetmetrowe wyspy, tworzą bajkowy, fantastyczny krajobraz. surowości dodają spływające tu do oceanu rzeki i strumienie. przerzuca się przez nie walające się tu kłody i tak, od mostku do mostku, posuwa się naprzód. miejsce to zwykle przykryte jest gęstą mgłą, ale my jak zwykle cieszymy się błękitem i ciepłym wiosennym słońcem.. takie szczęście weekendowych podróżników..
mimo swojej surowości, wiatru i zimnej wody wybrzeże sprawia przyjemne wrażenie. może nie jest to to specyficzne uczucie, które odczuwamy nad naszym rodzimym Bałtykiem (bo nie ma tu smażalni, papierowych talerzy i tłustych frytek. a ponadto tego cudownego piasku, zapachu morza i kiczowatych pamiątek), ale z pewnością jest tu jakiś inny rodzaj wyjątkowości. wieczorami kręci się tu całkiem sporo ludzi -- część z nich spaceruje (co z uwagi na niewielkie kamienie wcale nie jest odpoczynkiem), inni rozpalają ogniska, czy odpoczywają w zachodzącym słońcu. jakaś para rozbija namiot i zamierza tu spędzić noc -- nie jest to do końca legalne, ale kto ich tam na takim pustkowiu znajdzie.. wieje wiatr, non stop, czasem chce urwać głowę..
drugą plażą przy której się zatrzymujemy jest Ruby Beach. miejsce to znane jest ze swoich kolumn -- geologicznych pozostałości brzegu, który cofając się, od milionów lat toczy niekończącą się walkę z oceanem. to stąd pochodzi większość wrzuconych w poprzedniej notce fotek. jesteśmy tu w czasie odpływu -- plaża jest szeroka, piaszczysta, a ocean odsłania mnóstwo wyrzuconych tu z głębin roślin. wystające z piasku kolumny, a nawet całe, porośnięte drzewami kilkusetmetrowe wyspy, tworzą bajkowy, fantastyczny krajobraz. surowości dodają spływające tu do oceanu rzeki i strumienie. przerzuca się przez nie walające się tu kłody i tak, od mostku do mostku, posuwa się naprzód. miejsce to zwykle przykryte jest gęstą mgłą, ale my jak zwykle cieszymy się błękitem i ciepłym wiosennym słońcem.. takie szczęście weekendowych podróżników..
kategoria: podróże link bezpośredni
wietrzne wybrzeże Pacyfiku..
10.07.2010; 07:43
kategoria: podróże link bezpośredni
firmowe obstawianko ;)
01.07.2010; 01:38
w tym tygodniu rozpoczęliśmy zawody w obstawianiu daty urodzenia dziecka naszego NCsoftowego kolegi Chrisa. kiedyś, w innych firmach obstawialiśmy wyniki mistrzostw świata, ale to inne miejsca i inne czasy.. inicjatorem the 'when Chris becomes a dad' competition jest Conor, a wpisowe kosztuje 1 dolara amerykańskiego uesde. data zaplanowana to lipiec 15-sty, ja stawiam na 19-sty. do wygrania już prawie 40 dolców ;)

teraz będzie tygodniowa przerwa na tomxx.net bo uderzamy z żonką pogadać z niedźwiedziami w Yellowstone..

teraz będzie tygodniowa przerwa na tomxx.net bo uderzamy z żonką pogadać z niedźwiedziami w Yellowstone..
kategoria: humor link bezpośredni
Olympic Peninsula -- Półwysep Olimpijski..
28.06.2010; 08:00
słów kilka o Półwyspie Olimpijskim, miejscu odgrodzonym od reszty kontynentu wodami kanału Hooda (od jakiegoś nieznanego mi bliżej admirała, Samuela Hooda) i Oceanem Spokojnym. miejscu tak zróżnicowanym, że podczas kilkugodzinnej jazdy samochodem mijamy gęste lasy sosnowe, ośnieżone szczyty Gór Olimpijskich (na czele z najwyższym Mount Olympus, 2427m), głębokie jeziora polodowcowe, wodospady, rwące rzeki, prastary las deszczowy i kończymy na dzikiej plaży Pacyfiku..
obszar ten, jak wiele podobnych, miliony lat temu stanowił dno oceanu. jako że w tym miejscu spotykają się dwie płyty tektoniczne -- Pacyficzna i Północnoamerykańska, nastąpiło wypiętrzenie nachodzących na siebie obszarów. w taki właśnie sposób 30 mln lat temu kontynent ameryki powiększył się o Półwysep Olimpijski..
pomimo faktu, że Półwysep od samego początku jest częścią stanu Waszyngton przez wiele lat pozostawał miejscem dziewiczym, trudno dostępnym i tajemniczym. owszem, żyło tu sporo szczepów Indian, ale oprócz nich i nielicznych traperów oraz myśliwych teren ten nigdy wcześniej nie był regularnie eksplorowany. dopiero w końcówce XIX wieku zaczęto organizować profesjonalne wyprawy badaczy i geografów, powstawały pierwsze mapy topograficzne, zapuszczano się wysoko w góry. wiki podaje, że Półwysep Olimpijski jest jednym z najmniej poznanych obszarów dolnych 48 stanów Ameryki, a pełne mapy terenu powstały dopiero po 1965 roku..












obszar ten, jak wiele podobnych, miliony lat temu stanowił dno oceanu. jako że w tym miejscu spotykają się dwie płyty tektoniczne -- Pacyficzna i Północnoamerykańska, nastąpiło wypiętrzenie nachodzących na siebie obszarów. w taki właśnie sposób 30 mln lat temu kontynent ameryki powiększył się o Półwysep Olimpijski..
pomimo faktu, że Półwysep od samego początku jest częścią stanu Waszyngton przez wiele lat pozostawał miejscem dziewiczym, trudno dostępnym i tajemniczym. owszem, żyło tu sporo szczepów Indian, ale oprócz nich i nielicznych traperów oraz myśliwych teren ten nigdy wcześniej nie był regularnie eksplorowany. dopiero w końcówce XIX wieku zaczęto organizować profesjonalne wyprawy badaczy i geografów, powstawały pierwsze mapy topograficzne, zapuszczano się wysoko w góry. wiki podaje, że Półwysep Olimpijski jest jednym z najmniej poznanych obszarów dolnych 48 stanów Ameryki, a pełne mapy terenu powstały dopiero po 1965 roku..


kategoria: podróże link bezpośredni
Hoh Rain Forest -- las deszczowy na krańcu kontynentu..
26.06.2010; 06:57
pomiędzy postrzępionymi szczytami Gór Olimpijskich a prastarą linią brzegową Pacyfiku rozciąga się Olimpijski las deszczowy, the Olympic Rain Forest. jest to unikalny w skali światowej obszar, wytwór lokalnego klimatu -- umiarkowanego z ogromną ilością opadów. lasy deszczowe kojarzą nam się przede wszystkim ze strefą równikową, czyli z jednostajnym gorącym i wilgotnym klimatem. istnienie lasu deszczowego na Półwyspie Olimpijskim to jednak głównie wpływ specyficznej geografii -- wilgotne powietrze znad oceanu przepływa nad górami, gdzie jest ochładzane, co wywołuje gwałtowne deszcze. zresztą schemat ten przekłada się również na tereny położone bardziej na wschód, czyli przykładowo Seattle. tym bardziej, że dalej rozpościerają się wysokie szczyty Gór Kaskadowych, tworzące naturalną barierę dla niskich chmur deszczowych. jest to główna przyczyna bardzo wysokich sumarycznych opadów rocznych na zachodzie i terenów półpustynnych na wschodzie stanu Waszyngton..
Las Deszczowy charakteryzuje się wiecznie zieloną, bujną roślinnością. na każdy punkt powierzchni spada tu rocznie ok 4m deszczu, a wilgoć sprzyja rozwojowi mchów, glonów i porostów. formy te nazywa się epifitami i co ciekawe, nie są to rośliny pasożytnicze. korzystają z drzew jako z podłoża, ale odżywia się samodzielnie..
las deszczowy Hoh, który odwiedziliśmy, jest częścią Parku Narodowego Olympic. wytyczonych jest tu kilka ścieżek, które zabierają nas w zupełnie nieznany, jakby pierwotny świat. dominują tu ogromne świerki sitkajskie, które mogą dochodzić do 100 metrów wysokości.. w lesie panuje specyficzna wilgotno-mroczna atmosfera, co w głównej mierze skłoniło mnie do nagrania większości fajnych miejsc w formie filmu (poprzednia notka)..









Las Deszczowy charakteryzuje się wiecznie zieloną, bujną roślinnością. na każdy punkt powierzchni spada tu rocznie ok 4m deszczu, a wilgoć sprzyja rozwojowi mchów, glonów i porostów. formy te nazywa się epifitami i co ciekawe, nie są to rośliny pasożytnicze. korzystają z drzew jako z podłoża, ale odżywia się samodzielnie..
las deszczowy Hoh, który odwiedziliśmy, jest częścią Parku Narodowego Olympic. wytyczonych jest tu kilka ścieżek, które zabierają nas w zupełnie nieznany, jakby pierwotny świat. dominują tu ogromne świerki sitkajskie, które mogą dochodzić do 100 metrów wysokości.. w lesie panuje specyficzna wilgotno-mroczna atmosfera, co w głównej mierze skłoniło mnie do nagrania większości fajnych miejsc w formie filmu (poprzednia notka)..




kategoria: podróże link bezpośredni
Hoh Rain Forest -- z wizytą w lesie deszczowym..
25.06.2010; 08:26
na pierwszy camping w tym roku wybraliśmy się na Półwysep Olimpijski. łącznie w dwa dni zrobiliśmy grubo ponad 400 mil (dokładna mapka tutaj), bo oprócz wyświetlonych miejsc, czyli miasteczek Port Angeles i Forks, wybrzeża Pacyfiku i lasu deszczowego Hoh, zaliczyliśmy jezioro Crescent i przede wszystkim malowniczą drogę na Hurricane Ridge..
zaczniemy spokojnie, bo od filmu z lasu deszczowego Hoh (ang. Hoh Rain Forest). sam opis tego niesamowitego miejsca wrzucę jutro z jakimiś fotkami, teraz dodam tylko, że jest to jedno z najbardziej wilgotnych miejsc na kontynencie, z rocznymi średnimi opadami przekraczającymi 4 metry! my jednak zawsze jeździmy w stronę słońca, więc nawet w lesie deszczowym nam ono świeciło..
uprzedzam, film dla ludzi zmęczonych lub wyjątkowo wytrwałych. albo obu na raz.. w wersji HD bezpośrednio na Vimeo.
zaczniemy spokojnie, bo od filmu z lasu deszczowego Hoh (ang. Hoh Rain Forest). sam opis tego niesamowitego miejsca wrzucę jutro z jakimiś fotkami, teraz dodam tylko, że jest to jedno z najbardziej wilgotnych miejsc na kontynencie, z rocznymi średnimi opadami przekraczającymi 4 metry! my jednak zawsze jeździmy w stronę słońca, więc nawet w lesie deszczowym nam ono świeciło..
uprzedzam, film dla ludzi zmęczonych lub wyjątkowo wytrwałych. albo obu na raz.. w wersji HD bezpośrednio na Vimeo.
kategoria: podróże link bezpośredni
fotki z wesela -- cz. III. -- plener..
22.06.2010; 07:34
kategoria: zapiski link bezpośredni
fotki z wesela -- cz. II. -- impreza..
20.06.2010; 00:22
kategoria: zapiski link bezpośredni
fotki z wesela -- cz. I. -- kościół..
17.06.2010; 19:44
kategoria: zapiski link bezpośredni
nasze wesele w 4 minuty..
16.06.2010; 16:15
kategoria: pasje link bezpośredni
jadę przez Polskę..
13.06.2010; 23:22
i znowu przejeżdżam śląskimi drogami. tą samą drogą na północ i z powrotem na południe. setki kilometrów bagien, łąk, lasów,
wiosek i miasteczek. od zmęczonej i brudej górnośląskiej aglomeracji, aż po spokojną, ostrozieloną płaszczyznę
Częstochowszczyzny.
jadę, przez zmieniającą się Polskę. tego nie było tu ostatnio, tu zbudowali nową stację Shella, tam wzniesiono kolejny wiatrak. kościoły pięknie odnowione, chodniki jakby mniej dziurawe, tu nowy dach, tam nowa hurtownia i te mosty nad autostradą wyrastające jak grzyby po deszczu. i drogi: wiecznie remontowane, poszerzane i wydłużane, ale jakby coraz bardziej płaskie. w oczy kłują kolorowe banery -- reklamy kiczowatych biznesów, z których tylko nieliczne przyniosą właścicielom jakieś tam korzyści. jadę przez zakorkowaną Polskę -- kraj, któremu rządzący zalecili kurację upiększającą..
wielki plac budowy aż pod sam horyzont. i jakby komuś wciąż było to nie na rękę -- raz powódź, raz klęska szuszy. jadę przez Polskę i kibicuję, aby ten energiczny lifting przyniósł nam wreszcie samozadowolenie. i tylko w radiu coraz gorsza muzyka -- jakiś taki trudny do zdefiniowania pęd ku dyskotece..
jadę, przez zmieniającą się Polskę. tego nie było tu ostatnio, tu zbudowali nową stację Shella, tam wzniesiono kolejny wiatrak. kościoły pięknie odnowione, chodniki jakby mniej dziurawe, tu nowy dach, tam nowa hurtownia i te mosty nad autostradą wyrastające jak grzyby po deszczu. i drogi: wiecznie remontowane, poszerzane i wydłużane, ale jakby coraz bardziej płaskie. w oczy kłują kolorowe banery -- reklamy kiczowatych biznesów, z których tylko nieliczne przyniosą właścicielom jakieś tam korzyści. jadę przez zakorkowaną Polskę -- kraj, któremu rządzący zalecili kurację upiększającą..
wielki plac budowy aż pod sam horyzont. i jakby komuś wciąż było to nie na rękę -- raz powódź, raz klęska szuszy. jadę przez Polskę i kibicuję, aby ten energiczny lifting przyniósł nam wreszcie samozadowolenie. i tylko w radiu coraz gorsza muzyka -- jakiś taki trudny do zdefiniowania pęd ku dyskotece..
kategoria: zapiski link bezpośredni
weselicho!
05.06.2010; 10:36
za oknem upał i niesamowity błękit nieba. za kilka godzin biorę ślub, a potem bawimy się przez dwa dni. w takich momentach moje emocje wyrazić może tylko grupa Kowalski..
kategoria: przemyślenia link bezpośredni
NOTKA LOSOWA: fotki z Barcelony
28.01.2009; 16:10
zaktualizowałem dział podróży. Barcelona przez długi czas była dość skąpo udokumentowana, oto więc 3 nowe galerie z wyprawy: (slajdy w większej rozdzielczości dostępne są tutaj)
architektura Barcelony. stare miasto (barro alto), La Rambla, nabrzeże, kościoły. z aparatem przez miasto w dzień i w nocy (60 zdjęć):
dzieła Antonio Gaudiego, katalońskiego architekta i inżyniera, foty głównie Agaty (30 zdjęć):
różne inne detale nie mieszczące się w innych kategoriach. bez jakiegokolwiek ładu i składu (30 zdjęć):
architektura Barcelony. stare miasto (barro alto), La Rambla, nabrzeże, kościoły. z aparatem przez miasto w dzień i w nocy (60 zdjęć):
dzieła Antonio Gaudiego, katalońskiego architekta i inżyniera, foty głównie Agaty (30 zdjęć):
różne inne detale nie mieszczące się w innych kategoriach. bez jakiegokolwiek ładu i składu (30 zdjęć):
kategoria: podróże link bezpośredni
więcej notek w archiwum. ogólna liczba wpisów: 403.























































