kategorie notek: wszystkie :: zapiski :: podróże :: pasje :: przemyślenia :: humor :: cudze
koniec każdej wycieczki to czas podsumowań, wrażeń, opisów i .. przeglądania zdjęć.
nie inaczej jest tym razem -- z Chorwacji wróciliśmy już jakiś czas temu, więc
powoli zaczynam kompletować materiały.. Bałkany odwiedziliśmy po raz pierwszy, choć
region jest położony stosunkowo blisko Polski. wybraliśmy najczęściej
wykorzystywaną trasę, a więc Cieszyn -> Brno -> Mikulov -> Wiedeń -> Graz ->
Maribor -> Zagreb i sruuuu na południe chorwacką autostradą. podróż bez większych
niespodzianek, tym razem hieny czeskie na mnie nie zarobiły, bo jak jednostka w
stadzie baranów nie przekraczałem w miastach 50 km/h. Seat Cordoba rodziców
sprawował się dzielnie, jednak czym bliżej Południa tym brak klimy coraz bardziej
dawał się we znaki.. za Grazem występują już liczne oznaczenia kierujące na Klagenfurt (tam już byliśmy w tym roku), a my zaczynamy operację 'cwaniak' polegającą na zaoszczędzeniu 35E na winiecie
słoweńskiej.
od lipca tego roku przejazd kilkunastoma kilometrami ich autostrady
obliguje do zakupu półrocznej winiety, a ja, podobnie jak cała masa rodaków, nie
dam się robić w balona, więc jedziemy mniejszymi drogami. daje nam to możliwość
przypatrzenia się małomiasteczkowej zabudowie Słowenii, w końcu jesteśmy tu po raz
pierwszy. objazd jest dość łatwy, detale opisane na forum strony cro.pl. warto tu zatankować, gdyż litr benzyny kosztuje
(sierpień 2008) tu zaledwie 3.30 zł. wjeżdżamy do Chorwacji, wbijamy się na
autostradę, która ciągnąc się wzdłuż malowniczych pustkowi miała nas zaprowadzić
do Dalmacji, regionu, który wybraliśmy..
pierwszym przystankiem naszej chorwackiej przygody był Park Krajobrazowy Jezior
Plitwickich. miejsce tłumnie odwiedzane przez światowy ruch turystyczny
przelewający się we wszystkich kierunkach po słonecznej Chorwacji, głównie z powodu
swojego dobrego położenia w samym centrum kraju. dojeżdżamy tu w środku nocy, a
więc krótki sen i o 8 rano rozpoczynamy zwiedzanie Parku. bilet kosztuje 120 Kn (ok
65 zł), a w zamian, oprócz wstępu, otrzymujemy mapy, ulotki i możliwość
skorzystania z transportu wewnętrznego, czyli autobusu wyglądającego jak pociąg
(choć poruszającego się po asfalcie) oraz statku na największym z jezior.
organizatorzy opracowali cały szereg tras przystosowany właściwie do .. liczby
godzin, jaką turysta zamierza spędzić na miejscu. my wybieramy trasę H, której
ścieżki powinny nam zabrać ok 6 godzin spokojnego marszu..
Park Narodowy Jezior Plitwickich (chor. Nacionalni Park Plitvička jezera) obejmuje 16 jezior krasowych, które są połączone licznymi rzekami i wodospadami. Jeziora zasilane są przez strumienie, co powoduje ciągły przepływ wody -- ogółem ciąg wodny rozciąga się na powierzchni ponad 8 km, a ich łączna powierzchnia to ok 200 ha (nigdy nie umiałem sobie tego wyobrazić, ale teraz porównuję do swojej działki i już mi się we łbie układa, jaki to ogrom).. flora parku obejmuje ok 1100 gatunków roślin, a całość uzupełnia fauna z mnóstwem latającego, pełzającego, pływającego i pohukującego dziwactwa. wody w jeziorach mają odcień turkusowo-wściekle-zielonkawy, są niezwykle czyste, co sprzyja podziwianiu tysięcy ryb kłębiących się wszędzie w pobliżu ludzkich tras. wszech głodne ryby zjedzą wszystko, co empirycznie stwierdziłem rzucając im na pożarcie słonecznik niełuskany, duże winogrono, a nawet kawałek pomostu. coś w stylu mojego psa za czasów swojej młodości, kiedy zwykł jadać obierane ziemniaki z surową cebulą.. teren dzisiejszych Parków, z uwagi na swój oczywisty walor turystyczny, był kwestią sporną pomiędzy Serbią, a Chorwacją -- w marcu 1991 roku, na Wielkanoc, doszło tu do starć między wojskami obydwu państw, w wyniku których zginęło dwóch żołnierzy. wydarzenie wzmogło napięcie pomiędzy dążącej do autonomii republiką Chorwacji a władzami Jugosławii i istotnie wpłynęło na późniejsze wydarzenia, w tym wojnę jugosłowiańsko-chorwacką. gonitwa po lasach i jeziorach skończyła się zwycięstwem armii chorwackiej i wypędzeniem z regionu wielu tysięcy serbskich mieszkańców..
trasy wokół jezior są zadbane i dobrze oznakowane. przebiegają głównie małymi pomostkami, po których w obydwie strony suną zastępy ludzi (w sezonie letnim nawet 4k dziennie). często trzeba wspinać się na wzgórza, a przy 35 stopniowym upale sprawa nie jest taka prosta. dookoła skaliste wzniesienia, przypomina mi się śmierć dwójki polskich turystów na Krecie, którym podczas wędrówki skończyła się woda. po pewnym czasie docieramy do Wielkiego Wodospadu -- osiąga on wysokość 78 metrów i pod tym względem jest największym w Chorwacji. podobno najpiękniej prezentuje się na wiosnę, gdy topnieją śniegi w okolicznych górach (Park Jezior Plitwickich znajduje się w południowej części gór Kapela, wchodzących w skład Gór Dynarskich), rzeki wzbierają, a hektolitry wody spadają z hukiem na teren parku. co prawda w Kalifornii, w PN Yosemite widziałem już wodospad 740 metrowy, jednak byłem tam w porze suszy, więc nic z góry nie leciało. tutaj przynajmniej ściemy nie było i można sobie było posiedzieć pod waterfallem. jeziora prezentują się niezwykle malowniczo z góry -- kilka tras pnie się coraz wyżej, skąd można podziwiać rozległe, poprzedzielane kaskadami, jeziora, mostki oraz tysiące ludzkich kształtów nieustannie się mijających.. raj dla fotografów..
Park zdecydowanie warto zwiedzić. ale moim zdaniem warto to zrobić raz. jedyny. piękne widoki po pewnym czasie stają się monotonne, szczególnie, że podobnych parków jest w Chorwacji kilka. wracając z urlopu zatrzymujemy się w Parku Narodowym Krka, jednak.. wydaje się, że wszystko to już widzieliśmy..
zewnętrzna galeria z Parku znajduje się tutaj.
Chorwacja cz. I -- PN Jezior Plitwickich..
17.09.2008; 15.29
koniec każdej wycieczki to czas podsumowań, wrażeń, opisów i .. przeglądania zdjęć.
nie inaczej jest tym razem -- z Chorwacji wróciliśmy już jakiś czas temu, więc
powoli zaczynam kompletować materiały.. Bałkany odwiedziliśmy po raz pierwszy, choć
region jest położony stosunkowo blisko Polski. wybraliśmy najczęściej
wykorzystywaną trasę, a więc Cieszyn -> Brno -> Mikulov -> Wiedeń -> Graz ->
Maribor -> Zagreb i sruuuu na południe chorwacką autostradą. podróż bez większych
niespodzianek, tym razem hieny czeskie na mnie nie zarobiły, bo jak jednostka w
stadzie baranów nie przekraczałem w miastach 50 km/h. Seat Cordoba rodziców
sprawował się dzielnie, jednak czym bliżej Południa tym brak klimy coraz bardziej
dawał się we znaki.. za Grazem występują już liczne oznaczenia kierujące na Klagenfurt (tam już byliśmy w tym roku), a my zaczynamy operację 'cwaniak' polegającą na zaoszczędzeniu 35E na winiecie
słoweńskiej.
od lipca tego roku przejazd kilkunastoma kilometrami ich autostrady
obliguje do zakupu półrocznej winiety, a ja, podobnie jak cała masa rodaków, nie
dam się robić w balona, więc jedziemy mniejszymi drogami. daje nam to możliwość
przypatrzenia się małomiasteczkowej zabudowie Słowenii, w końcu jesteśmy tu po raz
pierwszy. objazd jest dość łatwy, detale opisane na forum strony cro.pl. warto tu zatankować, gdyż litr benzyny kosztuje
(sierpień 2008) tu zaledwie 3.30 zł. wjeżdżamy do Chorwacji, wbijamy się na
autostradę, która ciągnąc się wzdłuż malowniczych pustkowi miała nas zaprowadzić
do Dalmacji, regionu, który wybraliśmy..
pierwszym przystankiem naszej chorwackiej przygody był Park Krajobrazowy Jezior
Plitwickich. miejsce tłumnie odwiedzane przez światowy ruch turystyczny
przelewający się we wszystkich kierunkach po słonecznej Chorwacji, głównie z powodu
swojego dobrego położenia w samym centrum kraju. dojeżdżamy tu w środku nocy, a
więc krótki sen i o 8 rano rozpoczynamy zwiedzanie Parku. bilet kosztuje 120 Kn (ok
65 zł), a w zamian, oprócz wstępu, otrzymujemy mapy, ulotki i możliwość
skorzystania z transportu wewnętrznego, czyli autobusu wyglądającego jak pociąg
(choć poruszającego się po asfalcie) oraz statku na największym z jezior.
organizatorzy opracowali cały szereg tras przystosowany właściwie do .. liczby
godzin, jaką turysta zamierza spędzić na miejscu. my wybieramy trasę H, której
ścieżki powinny nam zabrać ok 6 godzin spokojnego marszu..
Park Narodowy Jezior Plitwickich (chor. Nacionalni Park Plitvička jezera) obejmuje 16 jezior krasowych, które są połączone licznymi rzekami i wodospadami. Jeziora zasilane są przez strumienie, co powoduje ciągły przepływ wody -- ogółem ciąg wodny rozciąga się na powierzchni ponad 8 km, a ich łączna powierzchnia to ok 200 ha (nigdy nie umiałem sobie tego wyobrazić, ale teraz porównuję do swojej działki i już mi się we łbie układa, jaki to ogrom).. flora parku obejmuje ok 1100 gatunków roślin, a całość uzupełnia fauna z mnóstwem latającego, pełzającego, pływającego i pohukującego dziwactwa. wody w jeziorach mają odcień turkusowo-wściekle-zielonkawy, są niezwykle czyste, co sprzyja podziwianiu tysięcy ryb kłębiących się wszędzie w pobliżu ludzkich tras. wszech głodne ryby zjedzą wszystko, co empirycznie stwierdziłem rzucając im na pożarcie słonecznik niełuskany, duże winogrono, a nawet kawałek pomostu. coś w stylu mojego psa za czasów swojej młodości, kiedy zwykł jadać obierane ziemniaki z surową cebulą.. teren dzisiejszych Parków, z uwagi na swój oczywisty walor turystyczny, był kwestią sporną pomiędzy Serbią, a Chorwacją -- w marcu 1991 roku, na Wielkanoc, doszło tu do starć między wojskami obydwu państw, w wyniku których zginęło dwóch żołnierzy. wydarzenie wzmogło napięcie pomiędzy dążącej do autonomii republiką Chorwacji a władzami Jugosławii i istotnie wpłynęło na późniejsze wydarzenia, w tym wojnę jugosłowiańsko-chorwacką. gonitwa po lasach i jeziorach skończyła się zwycięstwem armii chorwackiej i wypędzeniem z regionu wielu tysięcy serbskich mieszkańców..
trasy wokół jezior są zadbane i dobrze oznakowane. przebiegają głównie małymi pomostkami, po których w obydwie strony suną zastępy ludzi (w sezonie letnim nawet 4k dziennie). często trzeba wspinać się na wzgórza, a przy 35 stopniowym upale sprawa nie jest taka prosta. dookoła skaliste wzniesienia, przypomina mi się śmierć dwójki polskich turystów na Krecie, którym podczas wędrówki skończyła się woda. po pewnym czasie docieramy do Wielkiego Wodospadu -- osiąga on wysokość 78 metrów i pod tym względem jest największym w Chorwacji. podobno najpiękniej prezentuje się na wiosnę, gdy topnieją śniegi w okolicznych górach (Park Jezior Plitwickich znajduje się w południowej części gór Kapela, wchodzących w skład Gór Dynarskich), rzeki wzbierają, a hektolitry wody spadają z hukiem na teren parku. co prawda w Kalifornii, w PN Yosemite widziałem już wodospad 740 metrowy, jednak byłem tam w porze suszy, więc nic z góry nie leciało. tutaj przynajmniej ściemy nie było i można sobie było posiedzieć pod waterfallem. jeziora prezentują się niezwykle malowniczo z góry -- kilka tras pnie się coraz wyżej, skąd można podziwiać rozległe, poprzedzielane kaskadami, jeziora, mostki oraz tysiące ludzkich kształtów nieustannie się mijających.. raj dla fotografów..Park zdecydowanie warto zwiedzić. ale moim zdaniem warto to zrobić raz. jedyny. piękne widoki po pewnym czasie stają się monotonne, szczególnie, że podobnych parków jest w Chorwacji kilka. wracając z urlopu zatrzymujemy się w Parku Narodowym Krka, jednak.. wydaje się, że wszystko to już widzieliśmy..
zewnętrzna galeria z Parku znajduje się tutaj.
kategoria: podróże link bezpośredni
NOTKA LOSOWA: dlaczegośmy nie przewidzieli?
07.01.2005; 20.27
mamy w historii ludzkości masę wszelakich przepowiedni, wróżb, myśli dziwnych i tajemniczych w których najczęściej za żadne skarby nie można skapować, co mianowicie poeta miał na myśli. ale wystarczy, że teraz nam coś wybuchnie, coś zatonie albo ktoś zginie w nadprzyrodzonych okolicznościach, aby ożyły słynne wierszowane przepowiednie. po każdej katastrofie ludzkość wali się z całej siły w czoło: jak mogliśmy tego wcześniej nie wiedzieć, dlaczegośmy tego nie przewidzieli, nie zapobiegli nieszczęściu, przecież Poeta uprzedzał. ano uprzedzał.
to ja też sobie ostrzegę: nie słuchajcie tekno, bo w 2012 nastąpi koniec świata.. :p
to ja też sobie ostrzegę: nie słuchajcie tekno, bo w 2012 nastąpi koniec świata.. :p
kategoria: humor link bezpośredni
więcej notek w archiwum. ogólna liczba wpisów: 416.