kategorie notek: wszystkie :: zapiski :: podróże :: pasje :: przemyślenia :: humor :: cudze
Meksyk cz. I -- live z Playa del Carmen..
25.10.2009; 22:04
mimo ze z plecakiem to taszczę ze sobą laptopa -- firma wyposażyła mnie nie pozwalając zostać offline. no ale po raz pierwszy będę mógł na bieżąco wrzucać gorące myśli i pierwsze z brzegu fotki..
lot bez przygód -- kołowaliśmy nad Houston a w oczy rzucały się tysiące identycznych, pedantycznie zaprojektowanych domków jednorodzinnych. niesamowity widok przedmieść dużego miasta. w Cancun przywitała nas fala gorąca (30 stopni) i odprawa celna. wypełnia się deklaracje wjazdu do Meksyku, a potem następuje losowanko poprzez naciśniecie dużego czerwonego guzika. Agata wylosowała kontrole, wiec z grubsza przeorano nam plecak. akcja jest dosyć szeroka, bo miejscowi boja się wwożenia groźnych chorób (nie powinni pilnować w drugą stronę jakiś czas temu?) nie można miedzy innymi wwozić towarów spożywczych i owoców. a my takowe mieliśmy i oczywiście nie zadeklarowaliśmy. historia zatoczyła kolo -- jabłko, które stało na straży mojego wjazdu do Stanów w '04 także i tym razem mogło nieźle namieszać. no ale Meksyk okazał się szczęśliwy i celnik owego niezgłoszonego jabłka nie znalazł. w Stanach zrobiono z tego dużą awanturę..
przy wyjściu z lotniska stałą armia 50 mężczyzn z informacji turystycznej. śmieszne, bo prawie zupełnie nikt nie rozmawiał z turystami, a wszyscy gaworzyli miedzy sobą. pierwsza rozmowa i pierwszy oblany test: my z hiszpańskiego, on z angielskiego, choć jemu i tak lepiej szlo. dowiadujemy się w końcu, ze do Playa del Carmen jeżdżą autobusy narodowej linii ADO. wcześniej w bankomacie wybieramy 200 peso (koleją wpadka -- chciałem pobrał 200 dolców, ale peso ma bardzo podobny symbol do $ i dostałem odpowiednik 18 dolarów w walucie miejscowej. czyli nic) i kupujemy bilety dla nas dwojga za .. 200 peso. jeden więcej i trzeba byłoby kombinować. w autobusie jedziemy z poznana wcześniej para starszych Amerykanów ze .. Seattle. są tu już 6 raz ale raczej mało oglądają -- takie tam hamerykanskie leżenie na plaży. do Playa droga się ciągnie, autobus (wysoki standard z klima) co chwile zwalnia, dojeżdżamy w niespełna 1.5h. jest już ciemno, ale miasto żyje. główną reprezentacyjna ulica tętni ludźmi -- jest gwarnie, głośno i kolorowo. meksykańskich naganiaczy są tysiące! hola amigo, food, happi auers!! sprzedadzą wszystko, pewnie nawet własne siostry, a głównym tematem zaczepki jest pytanie: w czym płacimy, w dolarach czy w peso i w jakim hotelu mieszkamy. jakby to miało coś do rzeczy. a może właśnie ma i po tym ocenia się ranking bladych gringo?
w sklepach cala masa dupereli, ale jest tez kilka fajnych rzeczy. podobają mi się drewniane cedrowe maski azteckie i figurki bogów majów. ciekawie wygląda procedura handlu -- gdy już uda im się wciągnąć do środka zaczyna się targowanie na cokolwiek się spojrzy. właściwie to nie targowanie. oni sami schodzą z ceny po każdych kilkudziesięciu sekundach zawahania. thou are from polonia? polonia best prizzes. come hier.. lepsze ceny dla polonia, bo tamte ceny dla amerikanejros. wszyscy maja kalkulatory i przy nas skomplikowaną procedurą zbijają na szybko 20% ceny pierwotnej..
dzisiaj zaliczyliśmy już plaże. fajnie się udało bo pod palmami, gdzie się rozłożyliśmy, przesiadywali głównie miejscowi. kapelusz, browar Sol, koszula i maniana na maksa. nawet za bardzo ze sobą nie rozmawiali przez pol dnia -- trochę się rozkręcili jak odwiedził ich inny ziomal z gitara i trochę pograł.. ahhh, od razu polubiłem Mexico! pierwsze ujęcia z Jukatanu:














lot bez przygód -- kołowaliśmy nad Houston a w oczy rzucały się tysiące identycznych, pedantycznie zaprojektowanych domków jednorodzinnych. niesamowity widok przedmieść dużego miasta. w Cancun przywitała nas fala gorąca (30 stopni) i odprawa celna. wypełnia się deklaracje wjazdu do Meksyku, a potem następuje losowanko poprzez naciśniecie dużego czerwonego guzika. Agata wylosowała kontrole, wiec z grubsza przeorano nam plecak. akcja jest dosyć szeroka, bo miejscowi boja się wwożenia groźnych chorób (nie powinni pilnować w drugą stronę jakiś czas temu?) nie można miedzy innymi wwozić towarów spożywczych i owoców. a my takowe mieliśmy i oczywiście nie zadeklarowaliśmy. historia zatoczyła kolo -- jabłko, które stało na straży mojego wjazdu do Stanów w '04 także i tym razem mogło nieźle namieszać. no ale Meksyk okazał się szczęśliwy i celnik owego niezgłoszonego jabłka nie znalazł. w Stanach zrobiono z tego dużą awanturę..
przy wyjściu z lotniska stałą armia 50 mężczyzn z informacji turystycznej. śmieszne, bo prawie zupełnie nikt nie rozmawiał z turystami, a wszyscy gaworzyli miedzy sobą. pierwsza rozmowa i pierwszy oblany test: my z hiszpańskiego, on z angielskiego, choć jemu i tak lepiej szlo. dowiadujemy się w końcu, ze do Playa del Carmen jeżdżą autobusy narodowej linii ADO. wcześniej w bankomacie wybieramy 200 peso (koleją wpadka -- chciałem pobrał 200 dolców, ale peso ma bardzo podobny symbol do $ i dostałem odpowiednik 18 dolarów w walucie miejscowej. czyli nic) i kupujemy bilety dla nas dwojga za .. 200 peso. jeden więcej i trzeba byłoby kombinować. w autobusie jedziemy z poznana wcześniej para starszych Amerykanów ze .. Seattle. są tu już 6 raz ale raczej mało oglądają -- takie tam hamerykanskie leżenie na plaży. do Playa droga się ciągnie, autobus (wysoki standard z klima) co chwile zwalnia, dojeżdżamy w niespełna 1.5h. jest już ciemno, ale miasto żyje. główną reprezentacyjna ulica tętni ludźmi -- jest gwarnie, głośno i kolorowo. meksykańskich naganiaczy są tysiące! hola amigo, food, happi auers!! sprzedadzą wszystko, pewnie nawet własne siostry, a głównym tematem zaczepki jest pytanie: w czym płacimy, w dolarach czy w peso i w jakim hotelu mieszkamy. jakby to miało coś do rzeczy. a może właśnie ma i po tym ocenia się ranking bladych gringo?
w sklepach cala masa dupereli, ale jest tez kilka fajnych rzeczy. podobają mi się drewniane cedrowe maski azteckie i figurki bogów majów. ciekawie wygląda procedura handlu -- gdy już uda im się wciągnąć do środka zaczyna się targowanie na cokolwiek się spojrzy. właściwie to nie targowanie. oni sami schodzą z ceny po każdych kilkudziesięciu sekundach zawahania. thou are from polonia? polonia best prizzes. come hier.. lepsze ceny dla polonia, bo tamte ceny dla amerikanejros. wszyscy maja kalkulatory i przy nas skomplikowaną procedurą zbijają na szybko 20% ceny pierwotnej..
dzisiaj zaliczyliśmy już plaże. fajnie się udało bo pod palmami, gdzie się rozłożyliśmy, przesiadywali głównie miejscowi. kapelusz, browar Sol, koszula i maniana na maksa. nawet za bardzo ze sobą nie rozmawiali przez pol dnia -- trochę się rozkręcili jak odwiedził ich inny ziomal z gitara i trochę pograł.. ahhh, od razu polubiłem Mexico! pierwsze ujęcia z Jukatanu:
kategoria: podróże link bezpośredni
NOTKA LOSOWA: zima śniegowa poparta mrozem
18.01.2006; 09.12
dłuższa przerwa na tomxx.net wynika z typowego u wszystkich tmx'ów zimowego letargu. śniegiem zasypało, a ja takiej zimy to nie pamiętam. wydawało się, że to już koniec, a dzisiaj niebo znowu się oberwało. idąc rano do pracy, brnąc poprzez zaspy i zwały śniegowe czułem się jak członek armii Napoleona wracający z wypadu na Moskwę. z tą różnicą, że podśpiewywałem sobie radośnie.. w Helionie podsumowanie roku -- wszyscy biegają jak nakręceni, jedno wielkie zamieszanie, liczby, wartości, wskaźniki efektywności. w pt w Ustroniu będę się wyginał przed całą firmą przedstawiając osiągnięcia prowadzonego przeze mnie działu. kolejne nerwy, kolejny stres. a później impreza..
a w Polsce wydarzenie goni wydarzenie. sejm się sypie -- durnie nie mogą się dogadać, a wyniknie z tego prawdowopodbnie termin kolejnych wyborów. ani ja, ani cała masa mi podobnych oczywiście na nie nie pójdziemy, więc jajogłowi będą narzekać na 10% frekwencję.. Ojciec Dyrektor tymczasem szaleje dalej -- tu także nikt nie wie jak się sprawa zakończy, ale pojawiły się odważne głosy, aby wysłać go wraz z całą jego chorą moherową ekipą na misje do Konga. nie wiadomo czy kościołowi w Afryce przyniesie to korzyści, ale Polsce na pewno.. coraz mniej nadzieji na World Cup -- na 3500 biletów do PZPN'u wpłynęło już .. 180 000 zgłoszeń, a takich jak ja, którzy jeszcze zgłoszenia nie wysłali, jest całe mnóstwo. z dzisiejszej Wyborczej, przy codziennej prasówce kawowej, dowiedziałem się, że .. Orzeł Wojcieszków nie jedzie do Niemiec. klub z dolnośląskiej okręgówki otrzymał bilet na mecz z Niemcami i chciał go sprzedać na aukcji internetowej. zrozpaczeni kibice naszej reprezentacji już wysyłają skargi do FIFY, oczywiście z marną szansą zmiany czegokolwiek.
wczoraj z moją łyżwiarką odstawialiśmy piruety na lodowisku.. z łyżwami podobno jest tak jak z rowerem, dopóki nie upadniesz to się nie nauczysz. nie upadłem ani razu.. wkrótce dorzucę jakieś nowe fotki, w końcu to już rok 2006 i życie ochoczo toczy się dalej..
a w Polsce wydarzenie goni wydarzenie. sejm się sypie -- durnie nie mogą się dogadać, a wyniknie z tego prawdowopodbnie termin kolejnych wyborów. ani ja, ani cała masa mi podobnych oczywiście na nie nie pójdziemy, więc jajogłowi będą narzekać na 10% frekwencję.. Ojciec Dyrektor tymczasem szaleje dalej -- tu także nikt nie wie jak się sprawa zakończy, ale pojawiły się odważne głosy, aby wysłać go wraz z całą jego chorą moherową ekipą na misje do Konga. nie wiadomo czy kościołowi w Afryce przyniesie to korzyści, ale Polsce na pewno.. coraz mniej nadzieji na World Cup -- na 3500 biletów do PZPN'u wpłynęło już .. 180 000 zgłoszeń, a takich jak ja, którzy jeszcze zgłoszenia nie wysłali, jest całe mnóstwo. z dzisiejszej Wyborczej, przy codziennej prasówce kawowej, dowiedziałem się, że .. Orzeł Wojcieszków nie jedzie do Niemiec. klub z dolnośląskiej okręgówki otrzymał bilet na mecz z Niemcami i chciał go sprzedać na aukcji internetowej. zrozpaczeni kibice naszej reprezentacji już wysyłają skargi do FIFY, oczywiście z marną szansą zmiany czegokolwiek.
wczoraj z moją łyżwiarką odstawialiśmy piruety na lodowisku.. z łyżwami podobno jest tak jak z rowerem, dopóki nie upadniesz to się nie nauczysz. nie upadłem ani razu.. wkrótce dorzucę jakieś nowe fotki, w końcu to już rok 2006 i życie ochoczo toczy się dalej..
kategoria: zapiski link bezpośredni
więcej notek w archiwum. ogólna liczba wpisów: 415.