kategorie notek: wszystkie :: zapiski :: podróże :: pasje :: przemyślenia :: humor :: cudze
Olympic Peninsula -- Półwysep Olimpijski..
28.06.2010; 08:00
słów kilka o Półwyspie Olimpijskim, miejscu odgrodzonym od reszty kontynentu wodami kanału Hooda (od jakiegoś nieznanego mi bliżej admirała, Samuela Hooda) i Oceanem Spokojnym. miejscu tak zróżnicowanym, że podczas kilkugodzinnej jazdy samochodem mijamy gęste lasy sosnowe, ośnieżone szczyty Gór Olimpijskich (na czele z najwyższym Mount Olympus, 2427m), głębokie jeziora polodowcowe, wodospady, rwące rzeki, prastary las deszczowy i kończymy na dzikiej plaży Pacyfiku..
obszar ten, jak wiele podobnych, miliony lat temu stanowił dno oceanu. jako że w tym miejscu spotykają się dwie płyty tektoniczne -- Pacyficzna i Północnoamerykańska, nastąpiło wypiętrzenie nachodzących na siebie obszarów. w taki właśnie sposób 30 mln lat temu kontynent ameryki powiększył się o Półwysep Olimpijski..
pomimo faktu, że Półwysep od samego początku jest częścią stanu Waszyngton przez wiele lat pozostawał miejscem dziewiczym, trudno dostępnym i tajemniczym. owszem, żyło tu sporo szczepów Indian, ale oprócz nich i nielicznych traperów oraz myśliwych teren ten nigdy wcześniej nie był regularnie eksplorowany. dopiero w końcówce XIX wieku zaczęto organizować profesjonalne wyprawy badaczy i geografów, powstawały pierwsze mapy topograficzne, zapuszczano się wysoko w góry. wiki podaje, że Półwysep Olimpijski jest jednym z najmniej poznanych obszarów dolnych 48 stanów Ameryki, a pełne mapy terenu powstały dopiero po 1965 roku..












obszar ten, jak wiele podobnych, miliony lat temu stanowił dno oceanu. jako że w tym miejscu spotykają się dwie płyty tektoniczne -- Pacyficzna i Północnoamerykańska, nastąpiło wypiętrzenie nachodzących na siebie obszarów. w taki właśnie sposób 30 mln lat temu kontynent ameryki powiększył się o Półwysep Olimpijski..
pomimo faktu, że Półwysep od samego początku jest częścią stanu Waszyngton przez wiele lat pozostawał miejscem dziewiczym, trudno dostępnym i tajemniczym. owszem, żyło tu sporo szczepów Indian, ale oprócz nich i nielicznych traperów oraz myśliwych teren ten nigdy wcześniej nie był regularnie eksplorowany. dopiero w końcówce XIX wieku zaczęto organizować profesjonalne wyprawy badaczy i geografów, powstawały pierwsze mapy topograficzne, zapuszczano się wysoko w góry. wiki podaje, że Półwysep Olimpijski jest jednym z najmniej poznanych obszarów dolnych 48 stanów Ameryki, a pełne mapy terenu powstały dopiero po 1965 roku..


kategoria: podróże link bezpośredni
NOTKA LOSOWA: england again..
23.05.2007; 16.24
i już po polsko-czeskim tygodniu, aż się wracać nie chciało.. piękny jest nasz
kraj w maju, wysiadając o 4 nad ranem z samochodu pod swoim blokiem uderzył we
mnie zapach kwitnących klonów -- coś czego w UK się nie spotyka. tydzień to
niewiele, szczególnie, że pierwszy weekend spędziłem w Pradze, pijąc za zdrowie
kawalera Łukiego, a w drugi też piliśmy, tyle, że za zdrowie już-nie-kawalera
Łukiego i Hanny -- juz nie panny, na ich weselisku w podgliwickim Kleszczowie. oj
działo się, teraz pewnie powstaną legendy naszej zabawy, a moje fotki skutecznie
przypomną fajne czasy..
tydzień minął a wczoraj miał miejsce najważniejszy mecz sezonu dla mojego Klubu, mecz życia, mecz, który miał zadecydować o przyszłości Górnika na wiele lat. graliśmy z Wisłą Płock i jasne było, że przegrywający to spotkanie klub leci do drugiej ligi. dla Górnika walczącego o pozyskanie strategicznego inwestora -- niemieckiego giganta ubezpieczeniowego Allianz spadek byłby przekreśleniem wszelkich nadzieji na zbudowanie silnej drużyny i oznaczałby tułanie się po drugiej lidze przez następnych kilka sezonów. po raz kolejny jednak okazało się, że Bóg jest zabrzaninem -- wygraliśmy z przyjaciółmi z Płocka 2-0, ale ile nerwów kosztowało to kibiców na stadionie i mnie przy programie 1 Polskiego Radia, wiemy tylko my. palpitacje serca z powodu gry naszych gwiazdorów skutecznie skrócą życie niejednego z piłkarskich kibiców, których jak zwykle na stadionie było kilkanaście tysięcy. dzisiaj wszyscy podkreślają, że 'obie drużyny grały bardzo ostrożnie, a że umiejętności jednej i drugiej na kolana nie powalają, największe wrażenie ?- po raz kolejny w Zabrzu -? zrobili kibice. stadion był niemal pełny, doping dla Górnika kapitalny. ?- zagraj jak za dawnych lat ?- śpiewali fani..'. jest się z czego cieszyć, bo nie będzie śmiesznych derbów ze śmiesznym piastem, a prawdziwe śląskie derby z powracającym do ekstraklasy chorzowskim Ruchem. byle tylko Górnik znów był wielki, bo kolejnej walki o utrzymanie psychicznie nie zniosę..
jakby tego było mało, dzisiaj mamy finał Ligi Mistrzów. i nie ma już zachowawczości, kalkulacji i faworyzowania bogatszych (kazikowe: 'Liga Mistrzów, Liga Mistrzów, kto odpadnie ten zostaje..'), bo to FINAŁ. finał finałów, rewanż po pamiętnym meczu w roku 2005, kiedy Jurek Dudek został bohaterem połowy Brytoli (Liverpoolowi kibicuje o wiele więcej ludzi niż Chelsea i Arsenalowi razem wziętym) broniąc karne i zdobywając puchar. dzisiaj będę miał okazję zobaczyć finał z udziałem brytyjskiej drużyny w brytyjskim pubie, więc będzie się działo, o ile oczywiście do jednego z pubów się wcisnę.. mówiąc o kibicach czy to polskich, czy angielskich, nie nietaktem byłoby niezacytownie słów Jurka Dudka, który w pełni zdaje sobie sprawę z wagi istnienia fanów i ich wpływu na swoich kopaczy:
życzę wielu pozytywnych emocji dzisiaj..
tydzień minął a wczoraj miał miejsce najważniejszy mecz sezonu dla mojego Klubu, mecz życia, mecz, który miał zadecydować o przyszłości Górnika na wiele lat. graliśmy z Wisłą Płock i jasne było, że przegrywający to spotkanie klub leci do drugiej ligi. dla Górnika walczącego o pozyskanie strategicznego inwestora -- niemieckiego giganta ubezpieczeniowego Allianz spadek byłby przekreśleniem wszelkich nadzieji na zbudowanie silnej drużyny i oznaczałby tułanie się po drugiej lidze przez następnych kilka sezonów. po raz kolejny jednak okazało się, że Bóg jest zabrzaninem -- wygraliśmy z przyjaciółmi z Płocka 2-0, ale ile nerwów kosztowało to kibiców na stadionie i mnie przy programie 1 Polskiego Radia, wiemy tylko my. palpitacje serca z powodu gry naszych gwiazdorów skutecznie skrócą życie niejednego z piłkarskich kibiców, których jak zwykle na stadionie było kilkanaście tysięcy. dzisiaj wszyscy podkreślają, że 'obie drużyny grały bardzo ostrożnie, a że umiejętności jednej i drugiej na kolana nie powalają, największe wrażenie ?- po raz kolejny w Zabrzu -? zrobili kibice. stadion był niemal pełny, doping dla Górnika kapitalny. ?- zagraj jak za dawnych lat ?- śpiewali fani..'. jest się z czego cieszyć, bo nie będzie śmiesznych derbów ze śmiesznym piastem, a prawdziwe śląskie derby z powracającym do ekstraklasy chorzowskim Ruchem. byle tylko Górnik znów był wielki, bo kolejnej walki o utrzymanie psychicznie nie zniosę..
jakby tego było mało, dzisiaj mamy finał Ligi Mistrzów. i nie ma już zachowawczości, kalkulacji i faworyzowania bogatszych (kazikowe: 'Liga Mistrzów, Liga Mistrzów, kto odpadnie ten zostaje..'), bo to FINAŁ. finał finałów, rewanż po pamiętnym meczu w roku 2005, kiedy Jurek Dudek został bohaterem połowy Brytoli (Liverpoolowi kibicuje o wiele więcej ludzi niż Chelsea i Arsenalowi razem wziętym) broniąc karne i zdobywając puchar. dzisiaj będę miał okazję zobaczyć finał z udziałem brytyjskiej drużyny w brytyjskim pubie, więc będzie się działo, o ile oczywiście do jednego z pubów się wcisnę.. mówiąc o kibicach czy to polskich, czy angielskich, nie nietaktem byłoby niezacytownie słów Jurka Dudka, który w pełni zdaje sobie sprawę z wagi istnienia fanów i ich wpływu na swoich kopaczy:
'piłkarze mogą odejść z klubu, mogą zawiesić buty na kołku i zakończyć kariery,
ale kibice są z drużyną na zawsze, na dobre i na złe. udało się nam dać kibicom to
na co zasłużyli.'
kategoria: pasje link bezpośredni
więcej notek w archiwum. ogólna liczba wpisów: 415.