Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

02

paź
2009

Sony Reader

kategoria: pasje, link bezpośredni

Seattle, 22:31

kupiłem sobie E-book Readera. małe urządzonko firmy Sony oparte jest na technologii papieru elektronicznego, którego działanie, w uproszczeniu, polega na elektrycznym sterowaniu dodatnimi (białymi) i ujemnymi (czarnymi) cząstkami, przez co możliwe jest dynamiczne symulowanie druku na szkle czy plastiku. w skrócie: czytamy elektroniczną książkę, jednak nie bolą przy tym oczy, bo nie spoglądamy na mniej lub bardziej migoczący ekran LCD, a na kawałek plastikowej szybki. do tego karta flashowa w środku (i miejsca na włożenie kolejnej), wyświetlania prostych obrazów i odtwarzanie muzyki. tysiące fruwających dookoła polskich e-booków idealnie rekompensuje więc chwilowy brak polskiej literatury papierowej. już dawno żaden z gadżetów nie sprawił mi takiej przyjemności..

ale przyjemność przyszła później, najpierw była droga przez mękę. Sony Reader standardowo nie obsługuje polskich znaków diakrytycznych. chcą obsługiwać polskie litery w Unicodzie konieczna była zmiana oprogramowania. nasi bracia ze Wschodu napisali kilka małych skryptów przystosowanych do flashowania systemu, więc sprawa wydawała się prosta. jednak prosta się nie okazała, gdyż mój OS posiadał najnowszą z możliwych wersji i niemożliwe było cofnięcie się do wersji obsługiwanych przez rosyjskie aplikacje. sprawie poświęcone jest mnóstwo stron na forach e-bookowych portali, np. www.mobileread.com, czy polskie http://forum.eksiazki.org. jako że czasem należę do zdeterminowanych, postąpiłem odważnie, choć nieroztropnie i Readerka po dwóch dniach trafił szlag. zawiesił się tak kompletnie i żaden z dostępnych tricków (ani telefonicznie technicy z Sony), nie był w stanie go obudzić. walka trwała 3 dni, przy czym Readerek kilkakrotnie był bliski pofrunięcia z okna naszego nowego apartamentu na 100 Taylor Ave.. w końcu na forum zaczął pomagać mi ów rosyjski programista, który hobbistycznie zajmuje się reverse enineeringiem podobnych urządzonek i wspólnymi siłami, poprzez kabel USB i napisane kilka lat temu skrypty Pythonowskie, maszynka się obudziła. właściwie to ona nie spała, tylko czuwała. w międzyczasie znalazłem alternatywną metodę tworzenia polskich znaków, która, co ważne, nie wymaga flashowania urządzenia i po wczorajszym przetestowaniu wszystko działa pięknie. na szybko przeczytałem już 400 stron i zabieram się za kolejne. koniec posuchy i anglosaskich rządów. niech żyją polskie gęsi!!!

kto podeśle tytuł do przeczytania?